Хрысціянскае бачанне сацыяльна-класавых адносін паводле бп. Зыгмунта Лазінскага

1. Stosunki społeczne i klasowe

Działalność i nauczanie biskupa Zygmunta wykraczały daleko poza ramy głoszenia prawd czysto katechizmowych. Wychowanie rodzinne, przyrodzone zdolności, wieloletnie studia w kraju i zagranicą oraz codzienne kontakty ze wszystkimi warstwami społecznymi sprawiły, że jego analiza stosunków społecznych niesie szereg bardzo ciekawych spostrzeżeń i rozwiązań. Poruszając te zagadnienia w swoich książkach i listach pasterskich, skupiał się na pytaniach: „Jak ma wyglądać społeczeństwo, które pragnie iść drogą Bożych przykazań? Jak organizować wszystkie struktury związane z życiem społeczeństwa, aby odpowiadały one zamysłowi Stwórcy?” Oczywistą konsekwencją wynikającą z wiary, było dla Biskupa to, że wszystkie instytucje życia społecznego i politycznego, jak i każdy obywatel, zobowiązani są do zachowywania prawa Bożego i do jego przestrzegania. Kwestie te Łoziński dobitnie podkreślił 29 lutego 1921 roku w Baranowiczach na zjeździe Polskiego Związku Kresowego, którego był założycielem. „Ojczyzna nasza musi stać na Bogu i z Bogiem. Ważne to zwłaszcza, jeśli nam chodzi nie tylko o dobra doczesne niepewne, złączone z ciągłymi wojnami, niesnaskami, nienawiścią, ale także o Polskę w całej piękności jej roli dziejowej, nadprzyrodzonej strony jej dziejów i całego życia”1.

A) Demokratyzacja życia społecznego

Biskup Zygmunt dostrzegał nieodzowność zmian i potrzebę uregulowania stosunków społecznych. Podstawowym kierunkiem, w jakim mają one podążać jest demokratyzacja społeczeństwa. Potrzeba przeprowadzenia tych zmian wynika z powszechnego prawa sprawiedliwości, które jest podstawą dla bezpieczeństwa życia państwowego. Należy wprowadzić reformy, które stworzą takie stosunki , gdzie wszyscy będą uczestniczyli we wspólnym życiu i czuli się dziećmi jednej rodziny. Każdemu powinno jednakowo leżeć na sercu dobro wspólne, które uznał za zasadę podstawową życia społecznego. „Jednością silni. W takiej jedności mielibyśmy najmocniejszą reaktywę na wszelkie próby rozbicia nas i osłabienia metodą «divide et impera»”2.

Po latach rozbicia i podziałów społeczeństwa, budowanie jedności należało zaliczyć do spraw priorytetowych. Szukając sposobu, jaki doprowadziłby do osiągnięcia tego celu, należało zwrócić uwagę na żądania, jakie wysuwało większość ludności. Domagali się oni demokratyzacji społeczeństwa. Zdaniem Biskupa dążenia te szły w prawidłowym kierunku. Można powiedzieć, że nawet zawierały one w sobie wiele elementów czysto chrześcijańskich. Wszyscy przecież jesteśmy braćmi. Każdy z nas jest równy w oczach Boga. Prawda ta jest jednym z dogmatów naszej wiary i podstawą dla chrześcijańskiej moralności. Jej źródła znajdujemy w nauczaniu świętego Jakuba, który pisze w swoim liście, że wyróżnianie ludzi ze względu na posiadane mienie jest czynnością naganną (Jk 2,1-9). W nauczaniu świętego Pawła podobnie, znajdujemy upomnienia dla możnych, aby pamiętali, że są również sługami (Ef 6,9). W nauczaniu samego Jezusa, człowiek „ubogi” i „mały” zajmuje uprzywilejowane miejsce. Wystarczy odwołać się do ośmiu błogosławieństw, w których Jezus Chrystus wyraźnie wyżej stawiał stan ubóstwa niż stan posiadania. Sam zresztą mówił o sobie, że nie ma gdzie „skłonić głowy” (Mt 8,20). Przechodząc od nadprzyrodzonego stanu ubóstwa do idei równości obywatelskiej wszystkich grup społeczeństwa, należy podkreślić, że jest to jedyna droga, która prowadzi do skonsolidowania ludzi w jeden naród. Idea braterstwa jest możliwa do osiągnięcia tylko wtedy, kiedy posiadający środki produkcji i pracownik fabryki będą się czuli członkami jednej rodziny, jaką jest naród. Biskup Zygmunt nie jest jednak, przeciwnikiem zniesienia wartości prywatnej. Dla niego demokracja nie oznacza, że każdy człowiek będzie posiadał taką samą ilość wartości materialnych. Nie widzi niesprawiedliwości w tym, że ktoś posiada więcej tych dóbr, a ktoś mniej. Taki stan uważa zresztą za normalny. Dążyć zaś należy do tego, aby pomiędzy wszystkimi członkami społeczeństwa panowała prawdziwa przyjaźń i zgoda na wzór domu rodzinnego. „A jaki urok kryje się w urzeczywistnianiu tej zasady, to przeczuć może dom, w którym panowie i słudzy są zjednoczeni uczuciem wzajemnego szacunku, przyjaźni i troskliwości i stanowią prawdziwą familię, jak domowników nazywa język łaciński”3.

Uznając za słuszne, mówił Łoziński, dążenia w kierunku demokratyzowania społeczeństwa, należy jednak wyraźnie określić znaczenie samego terminu demokracja. W praktyce bywał on często rozumiany bardzo różnie. Takie sprecyzowanie pojęć jest niezbędne, kiedy chcemy wytłumaczyć to, co mamy na myśli mówiąc o demokratycznym programie społecznego działania. Część odpowiedzi jest już zawarta w etymologii samego słowa – demokracja czyli „panowanie, władza ludu”. Kierunek demokratyczny oznacza, więc dążenia w kierunku uznania siły ludu i jej praw do panowania. To panowanie ludu może być jednak rozumiane na dwa sposoby. Po pierwsze tak, jak powyżej już zostało wskazane, jako idea powszechnej równości wobec prawa całego narodu i możności decydowania w jego sprawach. W tym wypadku słowo „demos” oznacza właściwie cały naród. Może być jednak i tak, że przez demos będzie rozumiany „lud” jako przeciwstawienie klasom wyższym. W takiej sytuacji przez demokrację rozumie się takie ułożenie stosunków społecznych, w których decydują i rządzą wyłącznie sfery „niższe”. Takie podejście jest wykorzystywane przez bolszewickie hasła o rządach proletariatu. Dlatego polityka demokratyczna, tylko wtedy może przynieść korzyści społeczeństwu, kiedy będą zachowane dwie zasady. Po pierwsze dążenie do zjednoczona wszystkich sił narodowych. Po drugie, nie będzie prowadzić do równania wszystkich w dół4.

Zdecydowanie należy odrzucić i uznać za zgubne dla społeczeństwa podejście lansowane przez bolszewików rosyjskich, które chce całość rządów w kraju oddać w ręce proletariatu oraz zniszczyć warstwę inteligencji. Takie rozwiązanie doprowadzi do powstania dwóch wrogich, zwalczających się sił. Byłoby to zgubne dla państwa, ponieważ u steru rządów zasiedliby ludzie zupełnie do tego nieprzygotowani. Straty poniosłaby też cała kultura społeczna, gdyż trudno domagać się od ludzi prostych i niewykształconych, zrozumienia dla wartości duchowych i estetycznych. Takie rozwiązywanie problemów społecznych odbiłoby się w końcu niekorzystnie na samym proletariacie. Łoziński twierdził, że za proklamowaną walką pomiędzy inteligencją a proletariatem, nie stoi rzeczywista troska o biednych, ale ukryte dążenia jednostek. Po dojściu do władzy, robotnicy znajdą się pod niewolniczym ich wpływem. Posługując się demagogicznymi hasłami, przy pomocy bezkrytycznych tłumów, dążą oni jedynie do własnych korzyści5.

Sytuacja, jaka panowała za wschodnią granicą, jednoznacznie potwierdzała prawdziwość tych słów. Posługując się hasłami obrony ludu przed wyzyskiem kapitalistów, prowadzona była walka z całym społeczeństwem. Sprawująca władzę partia, zanegowała wszystkie dotychczas uznawane wartości i szerzyła nienawiść. Sami przywódcy, dbali jedynie o swoje wygody i wymagali dla siebie bezwzględnego posłuszeństwa. Taka demokracja była dla społeczeństwa bardzo szkodliwa, ponieważ posługiwała się hasłami kłamliwymi, niezgodnymi z prawami moralnymi6.

W tych wypowiedziach Łozińskiego, można dostrzec znajomość encykliki Leona XIII „Rerum novarum”. Zgodnie z nauczaniem Leona XII, Biskup postulował o wprowadzenie nie tylko demokracji politycznej, lecz także gospodarczej7.

Biskup niejednokrotnie akcentował w swoich wystąpieniach, że nie jest działaczem politycznym. Zabraniał też kapłanom takiej działalności. Obserwując jednak powstawanie nowej rzeczywistości politycznej i społecznej, po tylu latach niewoli, wyrażał swoje sugestie i myśli na ten temat z punktu nauki Kościoła. Tak też było w jego spojrzeniu, na formę ustrojową . Jego zdaniem, formy zarządzania państwem mogą być różne. Chodzi tylko o to, aby sam wybór dokonany był mądrze, z uwzględnieniem dobra całego narodu. Jedną z form, jaką proponował był system monarchiczny. Podkreślał, że przy wyborze formy władzy nie należy przysłuchiwać się „wrzaskliwym i modnym teoriom”. Budowanie niepodległego państwa jest zbyt odpowiedzialną sprawą, aby wybór opierał się na hasłach przygodnych polityków. Podejmując takie decyzje, mamy mieć jedynie na względzie rozwój i dobrobyt narodu8.

Jego zdaniem, trudno pogodzić się z głoszonymi poglądami, że monarchistyczna forma rządów, jest nie do pogodzenia z demokratyzacją życia publicznego. Ostatecznie jednak sejm podejmuje odpowiednią decyzję. Jednakże zawsze u podstaw przejętego rozwiązania, powinna leżeć idea zespolenia wszystkich sił narodowych w pracy dla dobra wspólnego. Demokratyzowanie życia ma więc prowadzić, nie do pozbawienia praw obywatelskich jakichś grup, lecz przeciwnie, „do uznania jednakowych praw wszystkich dzieci narodu”9.

Łoziński podkreślał, że w celu wytworzenia jedności w społeczeństwie, nie należy obniżać poziomu życia sfer wyższych, ale dążyć do podniesienia materialnego i kulturalnego sfer niższych. Osiągnięcie absolutnej równości w społeczeństwie jest rzeczą niemożliwą. Rozwarstwienie ludzi ma dwie zasadnicze podstawy: prawną i kulturową. Pierwsza zachodzi pomiędzy zwierzchnikami i podwładnymi, a druga wytwarza się na skutek różnych sytuacji życiowych, wychowania, nabytych przyzwyczajeń, wykształcenia itd. „Do jakiego wyrobienia duchowego musi dojść ludzkość, aby pan i sługa poczuli się zupełnie sobie równi, nie zaniedbując wzajemnych względem siebie obowiązków, aby dyscyplina w wojsku mogła być zachowana przy kompletnym braterstwie generała z młodym nowozaciężnym, aby żebrak w przytulisku nie czuł się niżej postawionym od swego chlebodawcy, aby parobek wiejski mógł dobrze się czuć w gronie profesorów jak wśród swych sąsiadów? Wchodzą tu w grę czynniki, mające w naturze ludzkiej głęboko tkwiące korzenie, a nie tylko w jej zepsuciu orzechowym, ale i w ziemskiej jej ograniczoności, która rodzi pewną w każdemu indywiduum jednostronność i rozbieżność ludzkich charakterów. Można, zatem bez wątpienia powiedzieć, że do owej idealnej nadludzkiej jedności i równości dojdziemy w lepszym świecie, a tu na ziemi trzeba szukać nie wytworzenia rzeczy przekraczających siły nasze, ale do szukania drogi najlepszej wśród okoliczności realnych, które nas wiążą. Drogą taką jest dążenie do uniezależnienia, wzajemnego szacunku, zgody i jedności serc od tych nierówności społecznych, które się usunąć nie dadzą, i do uczynienia tych nieszkodliwymi dla upośledzonych, a nie niebezpiecznymi dla uprzywilejowanych”10.

Jako chrześcijanie wszyscy jesteśmy braćmi. Naszym podstawowym obowiązkiem jest troska, aby wszystkie warstwy społeczne mogły w coraz większej mierze korzystać z osiągnięć kultury i cywilizacji. Każdy członek społeczeństwa ma do tego równe prawa. Dla wielu jednak pozostaje to, tylko w sferze teorii. Dlatego należy dążyć do stworzenia takich warunków życia społecznego, aby dały one każdemu realną możliwość czerpać ze wspólnej skarbnicy.

Potrzeba budowania nowego, bardziej demokratycznego ładu społecznego, na jaką zwrócił uwagę Leon XIII, dojrzewała u polskich hierarchów stopniowo. Dostrzegali oni potrzebę zmian społecznych. Ich obawy, budziły jednak, narastające na przełomie XIX i XX wieku w wystąpieniach robotniczych fale liberalizmu, anarchizmu, a nawet antyklerykalizmu. Radykalne hasła socjalistów, dotyczące całego życia społecznego sprawiły, że biskupi mówili o potrzebie „chrześcijańskiego porządku społecznego”. W listach jednak nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie, co należy rozumieć pod tym pojęciem. Nie istniał też żaden konkretny wzorzec ustroju, który realizowałby te postulaty11.

B) Usuwanie podziałów klasowych

Biskup uważał, że powinno się, usunąć podziały klasowe. Aby ten cel osiągnąć, należy znieść szereg przeszkód, które do takich nierówności prowadzą. Jedne z nich, to przeszkody zewnętrzne, czyli takie, które celowo część narodu utrzymują w pewnej niższości. Do nich należy zaliczyć: przywileje stanowe, prawa odgraniczające jedne klasy ludności od innych oraz subiektywne uprzedzenia klasowe. Tym niemniej taką organizację społeczeństwa, nie należy sądzić zbyt surowo. Powstawały one na skutek zmian życia ludzkiego, w innej od naszej rzeczywistości, nie zawsze dla współczesnych do końca zrozumiałej. Oceniać zjawiska społeczne można tylko z poziomu tych epok, w których one istniały. W chwili obecnej większość z tych przywilejów i podziałów, albo formalnie zostało usuniętych, albo samo życie pozbawiło je znaczenia. Do zadań sejmu będzie należało rozpatrzenie tych przywilejów w obecnej chwili i jeśli są one dzisiaj szkodliwe – powinny być usunięte12.

Należy tutaj jednak zaznaczyć, stwierdzał Łoziński, że nie powinniśmy rozpoczynać reformy życia społecznego od walki z różnymi tytułami. Mamy dzisiaj wiele tytułów związanych tylko zwyczajowo, z różnymi stanowiskami. Nie odgrywają one już żadnej roli w dzieleniu społeczeństwa na stany. Z kolei tytuły rodowe czy herby są śladami, po dawnym rozbiciu społeczeństwa na stany zamknięte. Dzisiaj mają one znaczenie tylko historyczne. Nie ma specjalnej potrzeby, aby je znosić przez specjalne akty prawne. Społeczeństwo polskie dość powszechnie stosuje różne tytuły towarzyskie np. „pan”, „pani”. Ukazują one duchowe nastroje narodu. Na pewno nie ma sensu walczyć z nimi ukazami prawnymi. Choć rzymski niewolnik, mówił Biskup, zwracał się do swojego pana „ty” czuł jednak ogromną przepaść, jaka ich dzieliła13.

W naszym społeczeństwie wyraźnie wydzielona jest grupa arystokracji. Wyrosła ona z podziałów społeczeństwa przez warstwy wyższe na różne kategorie, a w tym i takie, z którymi nie stosowne było zbytnie spoufalanie się. Przyczyny takiej hierarchizacji są często bezzasadne. Jest to też spuścizna dawnych epok, która dzisiaj tylko przeszkadza w zespoleniu wszystkich grup w jednorodne społeczeństwo. Podobne dzielenie społeczeństwa dokonywało się także z inicjatywy tzw. szlachty zaściankowej. Jej poziom materialny i intelektualny był często bardzo niski. Patrzyli jednak z góry na „chłopa”, chociaż tak naprawdę niczym się od niego nie różnili. Uważali, że nie do pomyślenia jest, aby córkę wydać za przedstawiciela tego stanu. Chcąc doprowadzić do zniesienia takich przesądów, trzeba było podnosić duchową kulturę społeczeństwa. Należałoby dążyć do tego, aby człowiek szanował każdą uczciwą pracę, a na drugiego patrzył jak na brata i członka jednej społeczności. Ubranie, wykształcenie czy „delikatność rąk” nie może być podstawą do dzielenia ludzi. Prawodawstwo państwowe, też powinno wpływać na łagodzenie tych różnic. Nie pomogą tu jednak dekrety, znoszące odgórnie istniejące w społeczeństwie podziały. Takie prawo może tylko zaostrzyć już i tak istniejące antagonizmy. Chodzi raczej o takie ustawy, które pomogą w rozwoju warstw mniej wykształconych. Trzeba dążyć do takiego układu prawnego stosunków społecznych, aby każdy znał nie tylko swoje prawa, ale rozumiał znaczenie, jakie dają dla społeczeństwa inne grupy. Obywatel powinien czuć swą zależność od innych oraz wiedzieć, że tylko zgodne współdziałanie wszystkich klas i warstw może przynieść dobrobyt całemu narodowi. Taka sytuacja uczyłaby ludzi szacunku i poważania dla wszystkich klas14.

C) Stworzenie warunków dla rozwoju warstw niższych

Na terenach, jakie obejmowała diecezji mińska, a potem pińska, rozwarstwienie społeczeństwa było widoczne w sposób szczególny. Większość ludności mieszkała na wsi, ziemie były nieurodzajne. Brakowało dróg, a jedynym środkiem transportu była łódka. W czasie swoich częstych wyjazdów duszpasterskich Biskup widział, na jakim poziomie żyją ludzie, dlatego uważał, że chcąc osiągnąć jedność społeczeństwa , należy dać szansę rozwoju niższym warstwom.

W społeczeństwie nie było jedności. Wynikało to z różnic kulturowych między przedstawicielami poszczególnych warstw oraz z rozbieżność interesów w tych grupach. Łoziński wiedział, że rozwiązywanie tych problemów powinno się zacząć od rządowych regulacji prawnych, które będą odpowiednio kształtowały stosunki klasowe. Dyspozycje administracyjne rządu i jego polityka ekonomiczne ma bezpośredni wpływ na jedność całego narodu. Wydawane przez rząd prawa, praca jego przedstawicieli na różnych szczeblach oraz działalność tych, co mają wpływ na życie społeczne, to wszystko powinno iść w dwóch kierunkach. Pierwszym z nich byłoby skonstruowanie równego prawa dla wszystkich obywateli, bez z różnicy na przynależność klasową. Drugim, danie możliwości wszystkim obywatelom (szczególnie chodzi tu oczywiście o klasy najuboższe) możliwości rozwoju umysłowego, ekonomicznego i kulturalnego15.

Biskup podkreślał, że nie jest jego zadaniem budowanie szczegółowego programu pracy socjalnej. Zwracał on tylko uwagę, na istotne problemy społeczne i ich moralną ocenę. Sugerował, że zachodzi silny związek między wymienionymi powyżej dwoma kierunkami pracy. Tylko na drodze postępu i rozwoju całego narodu, możliwe jest osiągnięcie równowagi interesów klasowych i utrzymanie wzajemnej konkurencji w granicach przyjaznej współpracy. Z drugiej strony, zasada ta działa też odwrotnie. Tylko przez zrównoważenie interesów klasowych, możliwy jest wszechstronny postęp społeczeństwa i narodu. Zahamowanie ekonomicznego rozwoju jednej z klas, prowadzi do zachwiania równowagi ekonomicznej w społeczeństwie i opóźnienia postępu ekonomicznego. Niedorozwój kulturalny, jakiejś części narodu, prowadzi do powstania podziału między tą grupą a innymi obywatelami. W dalszej konsekwencji dzieli społeczeństwo na uprzywilejowanych i pokrzywdzonych. Jedni są zadowoleni ze swojego poziomu życia, a inni czują się wyzyskiwani. Rozbija to w konsekwencji zgodę i siły w społeczeństwie, a także hamuje rozwój całego życia narodowego16.

D) Praktyczne propozycje rozwiązań społecznych

Przy omawianiu konkretnych rozwiązań, jakich należałoby dokonać w naszym życiu społecznym, biskup Zygmunt, wychodził z podstawowego dla wszystkich przykazania – miłości bliźniego. „[…] Jestem człowiekiem, a przeto serce moje odczuwa wszystkie poruszenia i potrzeby serca człowieczego, wszystkie jego radości i bóle, wszystkie jego pragnienia, nadzieje i zawody”17. W procesie budowania społeczeństwa świadomego swych praw i obowiązków (dotyczy to szczególnie warstw niższych) ważną rolę może odegrać decentralizacja w zarządzaniu państwem. Pomoże ona zaangażować szerokie masy społeczeństwa w pracy społecznej i obudzi przez to społeczeństwo „od dołu”. Da możliwość wypowiadania swoich postulatów i tym samym zmusi do zastanowienia się nad swoimi potrzebami i sposobem ich zaspokojenia. Dalszą konsekwencją będzie to, że te warstwy społeczne zaczną uczestniczyć czynnie w życiu całego organizmu, jakim jest państwo. W osiągnięciu tego celu należy jeszcze zwrócić uwagę na faktor ludzki. W ostatecznym, bowiem rozrachunku to od niego będzie zależało czy decentralizacja przyniesie pożądany efekt, czy jeszcze nowe problemy. Korzyści będą wówczas, jeśli na stanowiskach samorządowych i to na najniższych ich szczeblach w gminie i wsi, znajdą się osoby, które potrafią sprostać postawionym im zadaniom18.

W prawidłowym ułożeniu stosunków społecznych, uważał Łoziński, ważne znaczenie odgrywają wybory do sejmu i senatu. Wpływają one na życie całego państwa i narodu. Wybrani przedstawiciele układają prawa, które kształtują całość życia społeczno-politycznego. Wyborom do sejmu i senatu w 1928 i w 1930 roku, biskup Zygmunt poświęcił wiele miejsce w swoich publicznych wystąpieniach, wypowiedziach i listach pasterskich. Przy tej okazji poruszał też wiele innych spraw związanych z życiem narodu i społeczeństwa oraz przedstawiał ich rolę i zadanie w życiu społecznym. Mówił, że głosowanie jest obowiązkiem każdego obywatela. Wszyscy chcemy, aby prawa uchwalone przez sejm i senat były mądre i sprawiedliwe. Nie może, więc być rzeczą obojętną, kto te prawa będzie stanowił. Dlatego głosować należy na posłów dobrych, tzn. takich, którzy zasady życia chcą budować na prawie chrześcijańskim19.

Co się tyczy samego prawa wyborczego, należy uznać za niesprawiedliwość odsuwanie od urn pewnych grup społeczeństwa. Z drugiej strony, podkreślał Biskup, nie są najlepszym rozwiązaniem wybory, które określa się jako powszechne i równe. Wybory nigdy nie mogą być w pełni powszechne choćby z tej przyczyny, że biorą w nich udział tylko ludzie, którzy skończyli określoną ilość lat. Nie są też w pełni demokratyczne, ponieważ do głosowanie idzie zwykły „ulicznik”, nieumiejący pisać i nieświadomy tego, co robi, a jest niedopuszczony z braku lat student, który doskonale orientuje się w życiu społecznym. Dlatego należy uznać, że przy dopuszczaniu do głosowania, oprócz kwalifikacji wiekowej, powinny być brane pod uwagę jeszcze inne kryteria, takie jak: wykształcenie, solidne wykonywanie swojego fachu, itp. Za niesprawiedliwe też trzeba uznać, że wspomniany „ulicznik” ma głos równy poważnemu obywatelowi, zatroskanemu o dobro całego społeczeństwa. Przy obmyślaniu odpowiedniego systemu wyborczego, należy zlikwidować to nieprawidłowe rozumienie równości. Biskup nie dał konkretnej odpowiedzi jak należy rozwiązać tę kwestię. Zwracał tylko uwagę, że za pięknymi hasłami nie zawsze stoi prawdziwe dobro narodu. „Proszę przeprowadzić np. powszechne, równe itd. wybory w takim Mińsku naszym, gdzie mamy 60% ludności żydowskiej, albo w byłej guberni mińskiej, gdzie wioski (wprawdzie nie wszystkie), a nieraz, niestety zaścianki szlachty naszej są albo przy byle agitacji gotowe są stać się ogniskami rozbójniczych pożądliwości zdemoralizowanego przez wypadki lat ostatnich motłochu. Dopóki stan taki trwa, dopóty zbyt „sprawiedliwy” system wyborczy czy nie na szkodę i tych zaślepionych i całej ludności by się obrócił?”20.

Przy okazji wyborów, Biskup omawiał też rolę, jaką mają do odegrania w życiu społeczno-politycznym różne partie. Istnienie różnych ugrupowań w sejmie i senacie jest nie do uniknięcia. Jego zdaniem, wszystkie te partie można zasadniczo podzielić na dwie grupy. Te, które stoją na gruncie nauki chrześcijańskiej i takie, które się z religią nie liczą, a nawet walczą. Do ugrupowań chrześcijańskich zaliczamy takie, które w swoim programie nie mają niczego, co by się prawom religii sprzeciwiało. W religii widzą prawo Boże, przed którym muszą ustąpić wszelkie inne rozporządzenia21. Trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie partie polityczno-społeczne są potrzebne i przynoszą pożytek narodowi. Istniejący system wyborczy sprawia, że interesy partii stoją na pierwszym miejscu, a potem dopiero dobro narodu. Widać to po wyborach, kiedy każde ugrupowanie upiera się przy swoim programie, nawet w rzeczach małej wagi. Zygmunt Łoziński zwracał uwagę, iż lata niewoli są świadectwem szkody, jaką wyrządziły partykularne kłótnie całemu narodowi. Co sam proponuje w tej kwestii? Na początek, przy podejmowaniu wyboru, należy zwrócić uwagę na samego kandydata, a nie na to, do jakiej partii należy. Należy brać pod uwagę osobiste wartości kandydata (czy jest dobrym katolikiem i rozumnym człowiekiem). Podobnie przy ustalaniu praw w sejmie i senacie przynależność partyjna nie powinna odgrywać pierwszorzędnej roli. Najważniejszą rzeczą, dla wybranych przedstawicieli, powinna być troska o dobro wspólne społeczeństwa22.

Przechodząc z poziomu stanowienia prawa na jego realizację, Biskup przypominał, że sejm i ci wszyscy, którzy uczestniczą w budowaniu aktów prawnych oraz ludzie majętni, niosą odpowiedzialność przed całym narodem za prawidłowe ułożenie stosunków społecznych. Normą ma tutaj być zasada, iż każdy członek społeczeństwa powinien mieć zapewnione pewne minimum, niezbędne mu do życia, możność powiększania swego majątku, prawo do korzystania z dorobku kultury i rozwoju duchowego dla siebie i swojej rodziny23.

Liczne listy biskupów w czasie zbliżających się wyborów pokazywały, że do tego wydarzenia przywiązywali oni wielką wagę. Zarówno u Łozińskiego, jak i w wypowiedziach innych hierarchów treść zawiera dwa główne wskazania dla wiernych. Obowiązek udziału w głosowaniach oraz oddanie swego głosu na posła katolickiego. Katolik, mówią biskupi, nie może głosować na posła niekatolickiego oraz na partie, których założenia są niezgodne z duchem chrześcijańskim. Wymieniają tutaj socjalistów, „PSL Wyzwolenie” i „Stronnictwo Chłopskie”. Zauważyć można, że w ich wypowiedziach brakuje wskazań pozytywnych, poza ogólnymi stwierdzeniami o oddaniu głosu na prawych katolików, którzy będą budowali ład społeczny na zasadach chrześcijańskich24.

Spora grupa ludności ówczesnej Polski, żyła na granicy nędzy. Mówiąc o potrzebie pomocy dla nich stwierdzał, że nie może się ona jedynie ograniczać do wypłacania zapomóg pieniężnych. Należy dążyć do stworzenia im takich warunków, w których będą oni mogli sami bronić swoich interesów ekonomicznych i prawa do korzystania z osiągnięć kultury. Tam gdzie taka samoobrona i samopomoc już się budzi, należy popierać te dążenia. Sfery niższe tak jak wszyscy ludzie mają wolny wybór i przez nikogo nie skrępowane prawo – do układania swoich planów życiowych tak profesjonalnych jak i prywatnych. W realizacji tych celów powinni oni jednoczyć swoje siły i organizować akcje zbiorowe typu kółek kulturalnych, stowarzyszeń oraz ruchów spółdzielczych. Wśród tych organizacji miejsce szczególne zajmują zrzeszenia zawodowe. Opracowują one programy dla swoich członków, w których są określone cele działalności. Bronią swoich pracowników przed wyzyskiem ze strony silniejszych. Takich związków nie należy się obawiać. Każdy człowiek pragnie być jakoś zabezpieczony przed agresją ze strony innych. Również nieuzasadnione są obawy pracodawców. Zamiast narzekania na niski poziom pracowników, należy pracować nad ich duchowym wyrobieniem. Pracodawca, nie powinien też widzieć w organizacji robotników obozu, który dąży z nim do walki. Sam powinien przestrzegać prawa bliźnich i chętnie oddawać to, co się im ze sprawiedliwości należy25.

W tych stwierdzeniach brzmi niewątpliwie nauczanie Leona XIII, zawarte w encyklice „Rerum Novarum”. Papież jednoznacznie tam podkreślał, że robotnicy mają niezbywalne prawo do tworzenia własnych, niezależnych od państwa i pracodawcy związków zawodowych. Możność tworzenia tych związków wynika z prawa naturalnego, którego państwo nie może niszczyć. Państwo istnieje dla obrony tych praw, a nie dla ich niszczenia. Wprowadzając takie ograniczenia podważałoby ono swoje własne podstawy26.

Mówiąc o prawach robotników i zrzeszeniach zawodowych, Łoziński podkreślał, że rzeczy te nie są nowe i dla wielu dobrze znane. Podejmując te kwestie, pragnie zwrócić uwagę na doniosłość i wagę tych problemów. Dodać też trzeba, że jako społeczeństwo mamy tu wiele zaniedbań. Jako przykład można wymienić choćby domy, gdzie mogliby się spotykać ludzie wykonujący podobny zawód. Brakuje zrzeszeń dla służby domowej. Biskup uważał, że robotnicy powinni mieć ograniczone obowiązki wobec chlebodawcówaby mieć wolny czas na zaspakajanie swoich potrzeb religijnych, kształcenie się, rozrywkę. Zrzeszenia i organizacje zasługują na poparcie jeszcze z tego względu, że są dla uczestników szkołą, która przygotowuje ich do bardziej świadomego udziału w życiu społecznym. W nich członkowie zastanawiają się nad swoimi potrzebami i możliwością ich realizacji w konkretnej rzeczywistości, w jakiej się znajdują27.

Za najważniejsze cele, jakie stoją przed polskim społeczeństwem Biskup uważa: „a) zaopatrzenie choćby doraźne ubogich (sprawa agrarna, leśna, robotnicza w różnych jej odmianach, drobnych funkcjonariuszy publicznych, częściowo wojskowa i dobroczynności); b) stworzenie warunków ciągłego jej postępu ekonomicznego i kulturalnego; c) popieranie wszelkich zrzeszeń i organizacji, mających na celu samokształcenie, samopomoc i samoobronę klas upośledzonych; d) wreszcie szerzenie oświaty w duchu katolickim, socjalnym i narodowym w kie­runku religijnym, ogólnokształcącym, zawodowym i polityczno-społecznym”28.

2 lutego 1922 roku w Nowogródku biskup Łoziński wystąpił z referatem, w którym nawoływał do przeprowadzenia reformy rolnej. Uważał, że jest ona niezbędna w państwie polskim. Klasy posiadające powinny umieć zdobyć się na taki akt ofiarności. „Reforma rolna – nie jest akcją dobroczynną nie może mieć na cel przyjście z pomocą tej lub innej jednostce; jest to akt gospodarczy; jego cel jest ekonomiczny i społeczny. Rola to skarbnica i źródło bogactw. Gospodarka na niej winna dawać maksimum dochodu. Polityka agrarna państwa powinna dążyć do wciągnięcia do tej pracy rolnej jak najwięcej potrzebnych głów i rąk. Na ziemię trzeba patrzeć jak na źródło bogactw nie jej posiadaczy jedynie, ale całego narodu i państwa. Prawo musi regulować mnóstwo spraw związanych z rolnictwem i dbać o dobrobyt ogółu, względnie o walkę ze zbyt wielkim nierównościami ekonomicznymi w społeczeństwie – z nędzą i upośledzeniem warstw ubogich, bo wszyscy ludzie mają prawo do życia i rozwoju oraz do postępu w dobrobycie. Reforma rolna musi dbać o zaradzenie potrzebom proletariatu i półproletariatu rolnego i o danie warsztatu pracy wszystkim rolnikom; tego osiągnąć nie można bez pewnych ograniczeń posiadania i bez jakiegoś rozdrobnienia własności ziemskiej. Ale trzeba na tę procedurę patrzeć ze stanowiska obywatelskiego i dobra ogólnego nie zaś pobudek egoistycznych. Projektodawcy w sferze spraw rolnych i członkowie izb prawodawczych powinni opierać projekty ustaw na potrzebach dobra ogólnego – i to nie tylko materialnego, ale i moralnego, określając, komu prawo ma przyjść z pomocą i w jakiej mierze”29. W swoim wystąpieniu Biskup stawiał dalej szereg konkretnych kwestii, jakie powinny znaleźć rozwiązania w związku z reformą. Jak maksymalnie duże może być gospodarstwo? Jak należy prowadzić handel ziemią i lasami? Jak należy prowadzić szereg innych zarządzeń związanych z reformą rolną? Do spraw, jakie państwo powinno rozwiązać jak najszybciej zaliczał: podział podatków, działalność banków rolnych, handel zbożem i innymi produktami rolnymi, przymusową meliorację gruntów, szerzenie fachowego wykształcenia rolniczego, wreszcie ingerencję państwa w dziedzinę gospodarstw prywatnych. Biskup Zygmunt, który sam stawiał sobie wysokie wymagania, nie bał się też stawiać ich klasom posiadającym, bo to przecież one miały zdobyć się na tę ofiarność. Powinny one to uczynić, mając na względzie dobro całego narodu, państwa i całej reformy rolnej.

Z kolei klasy, które korzystają z reformy rolnej powinny ograniczyć swoje wymagania w stosunku do byłych właścicieli jak i do państwa. W dobrze przeprowadzonej reformie rolnej, widział on szereg korzyści. Nastąpiłoby wyrównanie praw społecznych obywateli. Korzystający z reformy, zaciągnęliby też obowiązki wobec państwa, jako samodzielni rolnicy. Po przez sprawiedliwy podział własności ziemskiej nastąpi podniesienie poziomu ekonomiczno-oświatowego i przyczyni się to do demokratyzowania społeczeństwa. W miejsce rozbitych grup społecznych o rozbieżnych często interesach, powstałby jeden zgodny zespół, świadomy swoich praw i obowiązków. Po przez wytężoną pracę, będzie on w stanie zapewnić sam sobie godne warunki życiowe i nie będzie z nienawiścią patrzył na innych, ale przyczyniał się do rozwoju pomyślności całego kraju. Problemem zasadniczym w rozwiązaniu poruszanych kwestii jest sprawa zrozumienia tych zmian przez klasy dzisiaj uprzywilejowane. Należałoby uczynić wszystko, aby zechciały one uznać, nie tylko w teorii, ale i w praktyce, równość wszystkich członków społeczeństwa i aby potrafiły wyjść naprzeciw tym, którzy potrzebują pomocy30.

W ówczesnym nauczaniu biskupów, zagadnienia dotyczące rozwiązań spraw społecznych na wsi, zdecydowanie ustępowały kwestii robotniczej. W encyklice „Rerum Novarum” odnajdujemy tylko luźne wzmianki na ten temat31. Podobnie w listach paserskich biskupów, sprawy robotników wysuwają się na pierwsze miejsce. Tym niemniej, jeszcze przed odzyskaniem niepodległości pojawiło się szereg wypowiedzi dotyczących wsi, której mieszkańcy stanowili zdecydowaną większość ludności polskiej. Stosunki tam panujące, były palącym problem społecznym32.

Biskupi Pelczer i Bilczewski zwracali uwagę na ogromną rolę społeczna ludności wiejskiej. Wymieniali oni szereg postulatów szczegółowych: dobre szkoły i nauczyciele w każdej wsi, biblioteki parafialne i gminne, kółka rolnicze, biura porad prawnych. Proponowali też stworzenie organizacji zawodowej, która skupiałaby wszystkich rolników w kraju. Uważali, że zapewniłoby to rolnikom szereg korzyści gospodarczych33.

Na potrzebę rozwiązań trudności wsi polskiej, zwracała też uwagę Rada Społeczna przy Prymasie Polski. Ponieważ Polska była krajem słabo uprzemysłowionym, zagadnieniem centralnym stawały się nie tyle kwestie robotnicze, co problemy ludności pracującej na ziemi. Z tych względów Rada Społeczna powołała w końcu 1936 roku Komisję Wiejską. Jej zadaniem było zbadanie życia kulturowego i ideowego wsi34.

Zygmunt Łoziński nie tylko dawał na piśmie propozycje rozwiązań i zmian w podejściu do ludności wiejskiej i prostego ludu, ale do tych, wypowiadanych przy różnych okazjach zasad, sam się stosował. Każdego człowieka bez względu na wyznanie, narodowość czy poglądy społeczne traktował z wielką życzliwością. Służbę uważał za członków swojej rodziny. Chętnie obcował z ubogimi, prostymi robotnikami. Troska jego o ludzi pokrzywdzonych przez los wyrażała się w różny sposób. Gdy w lipcu 1931 roku grad zniszczył w powiecie nowogródzkim uprawy rolne, Biskup od razu włączył się w akcję niesienia pomocy i gorąco zachęcał do tego innych35.

Wychodząc naprzeciw ludzkiej biedzie i wszystkim potrzebującym pomocy powołuje jesienią 1931 roku „Caritas” w diecezji pińskiej. Ustalił program jej działalności, struktury organizacyjne, formę pozyskiwania funduszy, współpracę z innymi tego typu organizacjami oraz zachęcał do tworzenia oddziałów w parafiach. Przypominał, że w działalności tej nie chodzi tylko o rozdawanie pieniędzy czy pomoc materialną. Organizacja ta ma pomóc ludziom „stanąć na własnych nogach”, usamodzielnić się – chociażby przez pomoc w znalezieniu pracy36.

Biskup Łoziński nie zapomniał też o grupie szczególnie pokrzywdzonej – Polakach zesłanych na Sybir. Zajmowali oni ważne miejsca w jego życiu i działalności. Będąc jeszcze wykładowcą w Akademii Duchowej w Petersburgu towarzyszył biskupowi Symonowi, Szembekowi i Kluczyńskiemu w wyjazdach duszpasterskich po ogromnych obszarach Syberii. Z biskupem Cieplakiem dotarł aż do Sachalina. Starał się, na ile było to możliwe pomóc zesłanym jeńcom wojennym, uciekinierom, rannym i ubogim. Aktywnie działał w różnych komitetach dobroczynnych i organizacjach. Był członkiem Naczelnego Komitetu Polskiej Organizacji Wojskowej w Rosji37.

Takie rozumienie przez Biskupa spraw społecznych wynikało z zasad głoszonych przez Ewangelię. Przypomniał je dobitnie całemu światu papież Leon XIII. Wykładane przez Łozińskiego zasady, można nazwać demokrację chrześcijańską. Powinna ona dążyć do zjednoczenia wszystkich sił społecznych na podstawie sprawiedliwego tzn. regulowanego w duchu Ewangelii podziału pracy i płyną­cych z niej korzyści. Podstawą życia społecznego powinno być sumienne zachowywanie przykazania miłości chrześcijańskiej. Działalność tych, którzy chcieliby aktywnie uczestniczyć w pracy na rzecz chrześcijańskiej demokracji, powinna dystansować się od spraw związanych z polityką. Należałoby dążyć do wypracowania sprawiedliwości socjalnej we wszystkich państwach. Taka działalność byłaby też przeciwwagą dla idei socjalizmu. Chrześcijańska demokracja zmierza do zjednoczenia międzynarodowych społeczności, ale przez ułożenie we wszystkich narodach wewnętrznych stosunków społecznych w oparciu o prawo Boże. Jest wielką szkodą, mówił Biskup, że polska inteligencja dość słabo jest rozeznana w tych kwestiach. Uważają oni dość często ten związek za jakieś bractwo religijne, które stosowne jest jeszcze dla niższych warstw, ale nie dla wykształconej grupy społecznej. Tymczasem demokracja chrześcijańska chciała objąć wszystkie warstwy społeczne. Dążyła ona do tego, aby być stronnictwem socjalnym, które będzie stało na straży wszelkich sprawiedliwych wymagań, każdej warstwy i nie dopuści do zgubnych przewrotów38. Jakiekolwiek byłyby rozstrzygane kwestie społeczne, zawsze należy mieć na uwadze, że społeczeństwo ludzkie, naród to żywy organizm. Nie można go traktować jak kawałka metalu o określonym, jednorodnym składzie chemicznym. Każdy organizm jest indywidualną strukturą, różną w działaniu, do której nie pasują żadne szablony. „Mądra budowa społeczeństwa nie może zależeć na wprowadzaniu mechanicznych klasyfikacji i łamaniu ludzi podług teoretycznych wzorów, lecz przeciwnie stara się jak najsumienniej rozwinąć i wykorzystać uzdolnienia i skłonności indywiduów i spożytkować je dla ogólnego dobra przez rozumnie prowadzony podział i ustosunkowanie funkcji społecznych”39.

 

Zakończenie

 

Kim powinni być w społeczeństwie kapłani, Łoziński pokazywał w listach do duchowieństwa. Stawiał im wysokie wymagania duchowe i moralne. Podkreślał, że troska o zbawienie duszy własnej i powierzonych im ludzi, nie wyczerpują ich powołania. „Kapłan jest ministrem Kościoła i obywatelem społeczeństwa. Obywatelstwo wkłada nań różne obowiązki. […] bo kapłaństwo jest także służbą społeczną, a obowiązki obywatelskie różniczkują się w konkretnym wykonywaniu odpowiednio do zawodu i pozycji, jakie każdy obywatel zajmuje w społeczeństwie. Nadto godność sług ołtarza Chrystusowego domaga się od swoich uczestników tak wszechstronnego wyrobienia, a przynamniej wyrabiania siebie samych, że niepodobna być kapłanem, jeśli się nie jest zarazem człowiekiem podług Serca Bożego, jeśli się nie jest zarazem człowiekiem, duchowo wysoko stojącym, i prawym synem ojczyzny i społeczeństwa, wśród którego i nie bez pomocy, którego się żyje”40. Z tego jasno wynika, że w hierarchii wartości życia kapłańskiego, Łoziński na pierwszym miejscu stawiał posługę ołtarzowi. W tej służbie kapłan ma być ukształtowany na wzór Serca Jezusa. Jednakże, nie może on ograniczać się tylko do tej działalności. Będąc księdzem, jest równocześnie członkiem społeczeństwa i narodu. Nakłada to na niego szereg zobowiązań. Ma to się wyrażać w jego osobistej postawie prawego obywatela i patrioty, a także w przekazywaniu tych wartości innym.

 

1 J. Wasilewski. Ksiądz Biskup Zygmunt Łoziński – Biskup Piński. Pińsk 1939 (ADD sygn. Mon mps) s. 359.

2 Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość Ojczyzny i praca narodowa. Gniezno 1919 s. 104.

3 Tamże s. 106.

4 Por. Z. Łoziński. List pasterski w sprawie wyborów do Sejmu i Senatu. PPD 4:1928 nr 2 s. 1-6.

5 Por. Z. Łoziński. List pasterski omawiający stosunki bolszewickie. PPD 7:1931 nr 14 s. 5-6.

6 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 110.

7 Por. S. Jarocki. Katolicka Nauka Społeczna. Paris 1964 s. 234.

8 Por. Z. Łoziński. List pasterski w sprawie wyborów do Sejmu i SenatuArt. cyt. s. 5-6.

9 Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 112.

10 Tamże.

11 Por. R. Dzwonkowski. Listy społeczne biskupów polskich 1891-1918. Paris 1974 s. 165-169.

12 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 114.

13 Por. tamże s. 115-116.

14 Por. tamże s 116-117.

15 Por. tamże s. 119.

16 Por. tamże s. 120.

17 Z. Łoziński. List pasterski o akcji charytatywnej. PPD 7:1931 nr 14 s. 3.

18 Por. J. Wasilewski. Dz. cyt. s. 345.

19 Por. Z. Łoziński. O wyborach. PPD 4:1930 nr 13 s. 1-2. Do sprawy wyborów przywiązywali ogromną wagę i poszczególni biskupi i cały Episkopat. Szczególnie wielki zaangażowanie w tę sprawę widać w kwestii pierwszych wyborów do Sejmu Ustawodawczego przewidzianych na dzień 26.01.1919 roku. Wówczas to za wiedzą i zgoda biskupów księża powoływali specjalne organizacje kapłańskie, które miały wpływać na układanie list wyborczych. Wybory w 1928 i w 1930 roku ukazują ewolucję postaw Episkopatu i poszczególnych biskupów. Tak na przykład w 1928 roku kardynał Hlond zabronił swoim księżom kandydowania do parlamentu. W 1930 roku Episkopat po raz pierwszy nie wydal odezwy z okazji wyborów. Księżom zwracano uwagę by nie nadużywali ambony dla celów partyjnych. Zaangażowanie emocjonalne księży było jednak zawsze wielkie. List Łozińskiego w sprawie wyborów – wydany wprawdzie do swojej diecezji – odczytywano w diecezji chełmińskiej. Por. S. Wilk. Episkopat Kościoła Katolickiego w Polsce w latach 1918-1939. Warszawa 1992 s. 325-324.

20 Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt . s. 89-90.

21 Por. Z. Łoziński. List pasterski w sprawie wyborów do Sejmu i SenatuArt. cyt. s. 3.

22 Por. tamże s. 3.

23 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 120.

24 Por. J. Majka. Nauczanie społeczne polskiej hierarchii kościelnej. W: Historia katolicyzmu społecznego w Polsce w 1832-1939. Red. Cz. Strzeszewski, R. Bender, K. Turowski. Warszawa 1981 s. 560.

25 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 122.

26 Por. RN s. 27; por. też. Ł. Czuma. Katolicka Nauka Społeczna. Lublin 1993 s. 27.

27 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 123.

28 Tamże s. 125-126.

29 J. Wasilewski. Dz. cyt. s 346.

30 Por. tamże s. 347.

31 Por. RN s. 63.

32 Por. R. Dzwonkowski. Listy społeczne biskupów polskich 1891-1918 Paris 1974 s. 151-152.

33 Por. tamże s. 154.

34 Por. Cz. Skrzeszewski. Katolickie organizacje inteligencji. W: Historia katolicyzmu społecznego w Polsce. Red. Cz. Strzeszewski, R. Bedner, K. Turowski. Warszawa 1981 s. 403-404.

35 Por. Z. Łoziński. Odezwa w sprawie akcji dobroczynnej. PPD 7:1931 nr 4 s. 1-2.

36 Por. Z. Łoziński. List pasterski o akcji charytatywnejArt. cyt. s. 3-4.

37 Por. J. JanusWielki Pasterz na wschodnich rubieżach śp. Zygmunt z Łozin - Łoziński, Biskup Piński. Warszawa 1936 s. 18-19; W. Czeczott. Diecezja Mińska i jej Pasterz Biskup Zygmunt Łoziński. Wilno 1925 s. 27-31.

38 Por. Z. Łoziński. Chrześcijańska miłość…. Dz. cyt. s. 128.

39 Tamże s. 118.

40 Z. Łoziński. List pasterski do duchowieństwa. PPD 6:1930 nr 6 s. 3.

Кантакты

Леніна 16, 
225710, г. Пінск, Брэсцкая вобл.

Тэл. для даведак: (0165)65 41 45;      +375 256 044 186
Для лістоў:  Гэты адрас электроннай пошты абаронены ад спам-ботаў. У вас павінен быць уключаны JavaScript для прагляду.

Супольнасць ў сацыяльных сетках: